Jakiś czas temu na wykopie pojawiło się znalezisko "cała prawda o foliówkach". Pani prof. Maria Mucha przekonuje, że foliówki są bardziej ekologiczne, jeśli poddawane są recyklingowi. I zapewne ma rację, jestem gotów z tym się zgodzić, jednak pani profesor chyba zapomniała, że żyjemy w Polsce - kraju nie nauczonym segregować śmieci.

Ile razy widzieliście taki obrazek na swoim podwórku, w drodze do szkoły, do pracy? Domyślam się, że po większych wichurach dość często. Polacy wyrzucają siatki gdzie popadnie, a ilość osób wrzucających je do odpowiednich koszy jest niewielka. Dlaczego? Idziemy do supermarketu i wiemy, że przy kasie wszystko ładnie zapakujemy w kilka foliowych siatek, które potem wrzucimy do śmieci, albo na dno szafy. Tydzień później znów idziemy do supermarketu, nasze foliówki na dnie szafy cały czas tam leżą, a my bierzemy kolejne i kolejne.
Z torbami bawełnianymi byłoby inaczej. Dlatego, bo trzeba je kupić. Cena z pewnością nie będzie duża, słyszałem, że w niektórych miastach kosztują one 50 groszy. Nawet najmniejsza cena jaką zapłacimy, sprawia, że zaczynamy dbać o tą torbę, przywiązywać się do niej, bo nie jest to już prezent który wyrzucimy po wróceniu do domu, tylko świadomie kupiony przedmiot który zostanie wykorzystany wielokrotnie. Torby bawełniane są też wygodniejsze, mają szersze uchwyty które nie wpijają się w dłonie, są mocniejsze - nie ma obawy, że pęknie nam siatka gdy będziemy w niej nieśli 4 litry soku. Taka torba z pewnością starczy na dłużej.
Przekonania pani Muchy odniosą sukces, jeśli Polacy zostaną nauczeni recyklingu i co lepsze - będą praktykować. Póki tak się nie stanie, jestem cały czas za torbami bawełnianymi.
7 komentarzy do “Torby bawełniane vs. foliówki”
Zobacz też: narty austria, ferie zimowe
Krótka piłka. Segregujesz śmieci? Jeśli tak, zachęcaj innych.
Ja segreguję śmieci. No i kupiłem se tą „torbę ekologiczną”.
Wiesz, produkcja bawełny też ma negatywny wpływ na środowisko naturalne.
Ziemię, na której się ją uprawia trzeba nawozić, oczywiście nawozami sztucznymi. A chyba wiesz, że produkcja takich nawozów nie jest zbyt przyjazna środowisku?
Trzeba uprawy podlewać, orientujesz się, jakie ilości PITNEJ wody są do tego potrzebne?
Potem bawełnę trzeba przetworzyć, oczywiście w fabryce. Idzie na to prąd, woda. A potem jeszcze uszyć siatki — kolejna fabryka, kolejne zanieczyszczenia.
No i teren, na którym jest uprawiana, mógłby zostać użyty do uprawiania żywności. A jednym z powodów wzrostu cen żywności jest właśnie to, że coraz więcej upraw nie idzie na jedzenie, tylko „obok” — biopaliwa.
Nie wspominając o karmieniu, pojeniu i ubieraniu murzynów, którzy ją zbierają na plantacji. :>
Jesteś absolutnie pewny, że taka bawełniana torba mniej się przyczynia do degradacji środowiska niż „plastikowa”?
Ja takiej pewności nie mam.
Tak samo jak z żarówkami energooszczędnymi (duże ilości metali ciężkich przy ich produkcji), albo jak z samochodami hybrydowymi (produkcja ogniw elektrycznych to olbrzymie ilości odpadów z metalami ciężkimi).
Z tym, że ja nigdzie nie mówię, że bawełniana jest „zdrowsza” dla środowiska, prawdopodobnie nie jest, ale tutaj będzie jedna, dwie na całą rodzinę wymieniane raz na jakiś czas, a nie tak, że codziennie przynosisz do domu nowe 3 foliówki.
Poza tym foliówki się z nieba nie biorą, też trzeba je wyprodukować, więc moim zdaniem argumenty poniekąd chybione, no może poza zajmowaniem ziemii uprawnej, choć na moje to trzeba by przeludnienie najpierw zlikwidować.
Avilar:
Ale możesz zagwarantować, że przy wydobyciu, przerabianiu ropy naftowej na worki i transport do Polski zużywa się mniej prądu i wody niż przy uprawianiu bawełny, zbieraniu, usuwaniu nasion, nawijaniu, produkcji toreb i transporcie do Polski gotowych toreb?
skkt: A ja foliówki na codzień zużywam. Nie kupuję dużych worków na śmieci, wywalam je w tych z super/hiper-marketów. Zużyty żwirek z kociej kuwety też wywalam w foliówkach ze sklepów.
Szczerze proszę. Czy macie pewność, że wymiana foliówek na „biodegradowalniaki” ma pozytywny wpływ na środowisko? Uwzględnijcie wypowiedź uczonej osoby linkowanej we wpisie.
PS. Zdjęcie z wpisu jest manipulacją, ponieważ nie przedstawia torby foliowej ze sklepu. Wygląda na grubą folię używaną przy konstrukcji tuneli cieplarnianych. Te folie mają inny skład.
Bawełna jest jedną z najbardziej niszczących środowisko upraw, zużywając w samych tylko Stanach Zjednoczonych 124 miliony kilogramów pestycydów rocznie. A to tylko dodatek do ogromnej ilości nawozów sztucznych, defoliantów (środków do usuwania liści), regulatorów wzrostu i ogólnie biocydów, takich jak bromek metylu. Produkcja bawełny wymaga ogromnej ilości wody, co uszczupla jej zasoby i powoduje zasalanie gleby, podczas gdy konopie nie potrzebują specjalnego nawadniania. Szeroki rozstaw rośłin w przypadku bawełny, przyczynia się do wysuszania i utleniania gleby, uwalniając dwutlenek wegla do atmosfery i zmniejszając żyzność gleby.
Kraj nie nauczony recyklingu? Mieszkam w średnim mieście i nie mam ŻADNEJ możliwości recyklingu. Żadnych podzielonych koszy, czy punktu skupu. Głupio sie czuję wyrzucając gazety na śmietnik, naprawdę. Ale 40 kn. do Wa-wy jechać nie będę
Używałby ktoś torby bawełnianej? Mamy zwykłe reklamówki, być może nie są one tak wytrzymałe, ale trzeba za nie zapłacić i tak jak napisał skkf z torbami bawełnianymi, także je używa się wielokrotnie.
@Anka
Nie ma żadnego punktu skupu? Dziwne! U mnie na Górnym Śląsku jest tego pełno. Widocznie brakuje u Ciebie ludzi którzy zbierali by złom, makulaturę, puszki itd, a później przeznaczali pieniądze na tanie wino. Na górnym śląsku to właśnie oni zajmują się recyclingiem ;)